Przeczytane, przemyślane Telenowele

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie? „Conversations with Friends”, Sally Rooney [EN]

23 stycznia 2019
"Conversations with Friends" Sally Rooney

penguinrandomhouse.com

Wciągnęłam debiut jednej z najliczniej nagradzanych autorek 2018 roku jedną dziurką. Gdzie kończy i zaczyna się przyjaźń? O czym powinni wiedzieć przyjaciele, a co lepiej zachować dla siebie? Rooney proponuje nam współczesne spojrzenie na nieoczywistość relacji międzyludzkich.

Ona temu winna

Sally Rooney ma na swoim koncie dwie powieści, Conversations with Friends i Normal People. Wcześniej jej teksty pojawiały się w magazynach literackich. Urodziła się w 1991 roku (piona!) w Irlandii, obecnie mieszka w Dublinie i to właśnie to miasto jest miejscem akcji wspomnianych dwóch powieści, za które została obsypana nagrodami, np. za powieść roku na Irish Book Awards i Costa Awards. Została nazwana „Salingerem dla pokolenia Snapchata”, co według mnie nie do końca jest pochlebne, choć intencje porównania do autora „Buszującego w zbożu” zapewne były dobre.

Niewiele więcej wiemy o Sally Rooney. Może prócz tego, że interesuje się polityką, co również odzwierciedla w swoich powieściach (choć ukończyła Anglistykę i Literaturę amerykańską, studiowała też Politologię). I tego, że prowadzi swoje konto na Twitterze w cudownie osobliwy sposób.

Sally Rooney

Sally Rooney / telegraph.co.uk

Pocałować ją powinnam

Do rzeczy. Conversations with Friends dosłownie wciągnęłam. Dlaczego?

Zwykle jeśli książka jest wciągająca, zawdzięcza to nietuzinkowemu pomysłowi „wyjściowemu” na fabułę, wartkiej akcji lub bohaterom, którzy przechodzą wewnętrzne przemiany, lub z którymi się utożsamiamy, czy chcielibyśmy utożsamiać, czy takim, których nie możemy rozgryźć – zły on czy dobry? W przypadku tej lektury nie potrafię jednoznacznie wskazać na żaden z tych czynników. Jest za to inny czynnik, który aż bije po oczach i mózgu – styl narracji. Tej książki się nie czyta, przez tę książkę się leci. Nawet nie potrafię wskazać, co takiego charakterystycznego ma styl Rooney. Ma w sobie swoistą płynność. Od tej pory będę go po prostu nazywać rooneyowskim, będzie wyglądało, że się bardzo znam 🙂

Wolność i swoboda?

Dwie młode kobiety, Frances i Bobbi, przyjaźnią się od szkolnych czasów, a w pewnym momencie były ze sobą w związku. Występują razem na wieczorkach poetyckich, recytując wiersze napisane przez Frances. Na jednym z takich wieczorków poznają Melissę, fotografkę, która postanawia „wykorzystać” je do swoich prac. Frances i Bobbi stają się stałymi bywalczyniami w domu Melissy, gdzie spotykają również jej męża, Nicka. Bobbi nie ukrywa, że Melissa jej się podoba. Frances natomiast zaczyna podobać się Nick. Okazuje się, że małżeństwo nie jest ze sobą szczęśliwe. Częste spotkania prowadzą do romansu. I chocą Bobbi i Frances mówią sobie wiele, romans pozostaje tajemnicą kochanków, przez co bohaterki oddalają się od siebie. Uwypuklają się różnice w ich pochodzeniu, charakterach, wracają dawne poróżnienia. Nie wiemy do końca, czy ta przyjaźń jest tylko (a może aż) przyjaźnią? Czy czują do siebie coś więcej? Czy rzeczywiście są tak otwarte i tolerancyjne, jeśli w grę wchodzą ich własne uczucia?

Postać Frances absolutnie chwyciła mnie za mózg. Dwudziestojednolatka, poetka, z niezbyt bogatej rodziny, bez planów na przyszłość. Czująca dużo więcej niż się wydaje, ze skłonnościami do samookaleczania się. Sama stawia sobie bariery komunikacyjne, sama pozbawia się możliwości bycia zrozumianą. Jak mówi w książce, „wydaję się inteligentna, bo nic nie mówię kiedy to tylko możliwe”. To jedna z tych bohaterek, u której w głowie jest z osiem wszechświatów myśli i emocji, ale tu i teraz, w naszym wszechświecie radzi sobie raczej średnio.

Los chce z nami grać w pokera

Fabuła pozornie kręci się wokół romansu, ale to relacja na granicy przyjaźni i miłości między Bobbi i Frances stanowi tę najważniejszą relację w książce. W pewnym momencie pada pytanie nawiązujące do tytułu „Kim jest przyjaciel? Czym jest rozmowa?”, jako wewnętrzny żart między bohaterkami. Ten żart w istocie nie do końca jest żartem i rzeczywiście prowokuje do przemyśleń – czy Bobbi i Frances można nazwać przyjaciółkami, czy można nazwać rozmową porozumiewanie się w celu osiągnięcia lub uniknięcia czegoś, czy mamy prawo lub obowiązek do ingerowania w życie miłosne przyjaciół, czy zawsze jest tak, że jedno z dwojga czuje i chce bardziej. Uwielbiam.

Teraz łyżka dziegciu, ale dosłownie mini łyżeczunia, a może kropelka. Bohaterowie Rooney mają jedną wspólną cechę – wszyscy są intelektualistami i wszyscy mają zasadnicze poglądy polityczne. Rozumiem, że jeśli bohaterowie poruszają się w specyficznym środowisku, możemy spodziewać się pewnej powtarzalnej grupy cech, jednak wydawało mi się to naciągane.

Sposobem na kanapkę, znowu trochę miodu – niewątpliwie Rooney porusza wiele ważnych we współczesnym świecie kwestii. Lęki, depresja, brak perspektyw, trudne relacje rodzinne, zasadność życia w monogamicznym związku, wybór pomiędzy byciem samotnym a złamaniem zasad społecznych i wiele, wiele innych. Przez pół dnia czytałam, przez drugie pół myślałam o tym wszystkim, i nie były to myśli optymistyczne. Niech cię szlag, Sally Rooney!

Na pożegnanie jeden z moich ulubionych cytatów:

(…)this was simply wat life was: the distracting tasks undertaken while the thing you are waiting for continues not to happen.

Miłych rozmów z przyjaciółmi Wam życzę.

 

 

Może również spodoba Ci się:

1 komentarz

  • Odpowiedz "Normal People", Sally Rooney [EN] - Książką po grzbiecie 7 lutego 2019 at 20:22

    […] pisałam o debiutanckiej powieści irlandzkiej autorki, Conversations with Friends. Wywarła na mnie tak duże wrażenie, że zaraz po niej przeczytałam kolejną, Normal People. […]

  • Zostaw komentarz