Przeczytane, przemyślane Zapowiedzi

Edukacja znaczy wyzwolenie – „Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie”, Tara Westover

6 lipca 2019

czarnaowca.pl

Wstrząsająca opowieść o dorastaniu w radykalnej mormońskiej rodzinie. Niewiarygodna, ale prawdziwa. Obowiązkowa lektura dla każdego, kto nie rozumie jak niebezpieczna może być fanatyczna wiara i brak edukacji. Obowiązkowa lektura dla każdego.

Zacznę odważnym stwierdzeniem – to najlepsza książka 2018 roku (premiera polskiej wersji jest zaplanowana na 14 sierpnia tego roku, czytałam po angielsku). Już dawno żadna książka tak bardzo mnie nie poruszyła, oburzyła, wstrząsnęła, zachwiała postrzeganiem rodziny, doprowadziła do płaczu.

Prawdopodobnie większość tych uczuć nie jest wynikiem literackiego kunsztu autorki, a samej treści, opisanych wydarzeń. Niemniej jednak Tara Westover potraktowała swoją historię z powagą i profesjonalizmem, nie przyjmując swojej wersji wydarzeń za jedyną słuszną, konsultując ją z członkami rodziny i wielokrotnie umieszczając uwagi o ich wersjach w książce.

Bez szkoły, bez lekarzy, za to z Bogiem

Tara, najmłodsza z siódemki rodzeństwa, wychowywała się w górach Idaho, w „ekstremistycznej” rodzinie mormonów i surwiwalistów. Ojciec, fanatyk, zagorzały przeciwnik rządu federalnego i wszystkiego, co z nim związane, robił wszystko aby rodzina była samowystarczalna. O ile idea sama w sobie nie jest zła, o tyle środki budzą grozę.

Tara i jej rodzeństwo postrzegali świat oczyma ojca i matki. To rodzice byli ich źródłem informacji o świecie, kształtowali ich poglądy, i w końcu manipulowali nimi. Intencjonalnie, czy nie, inaczej nie można tego nazwać. Tara chce pracować w sklepie, iść do szkoły – ojciec tłumaczy, że miejsce kobiety jest tam, gdzie wskaże jej mężczyzna (czyli na rodzinnym złomowisku, budowie, i kuchni w tym przypadku). Tara zaczyna się malować, bierze udział w zajęciach artystycznych w stroju do tańca – jest dziwką. Tak, tego właśnie słowa używał w stosunku do swojej córki. W pewnym momencie Tara zastanawiała się nawet, czy nie jest w ciąży, po tym co powiedział jej ojciec. Była wtedy dziewicą.

Co w takiej sytuacji ma myśleć dziecko? Jeśli ojciec mówi takie rzeczy, a w dodatku to Bóg przez niego przemawia? Coś z nią musi być nie tak. W niej jest coś złego, coś nieczystego w samej jej egzystencji.

Ojciec wielokrotnie narażał Tarę i resztę rodzeństwa na niebezpieczeństwo, a wręcz śmierć – przy pracy na złomowisku, kładzeniu dachów, czy wioząc ich autem w niemożebnie śnieżną pogodę. A jednak, z tych drastycznych wspomnień bije uczucie Tary do ojca i całej rodziny. Ona nie wątpi, że ojciec ją kochał i kocha. Jak to możliwe? JAK???

Gnębienie z miłości

Według samej autorki jedną z kluczowych kwestii poruszonych w książce jest rozbieżność między intencją a efektem działania. Westover wierzy, że jej ojciec miał dobre intencje, chciał ją chronić. Dogłębnie wierzył w to, co mówił i robił, wierzył, że jego przekonania są dobre. A co z tej wiary wynikało, to już zupełnie inna para kaloszy. Bo wynikało z tego, delikatnie mówiąc, zaniedbanie obowiązków rodzica, przemoc werbalna i nie tylko, emocjonalne szantaże, i inne straszne rzeczy, których nawet nie jestem w stanie nazwać. Ale Tara, wierząc, że tkwi w niej zło, pragnęła spełniać oczekiwania ojca, być dobrym człowiekiem, posłuszną mormonką, nie być dziwką. Więc znosiła przemoc ze strony brata, znęcanie się, pozbawianie godności. A potem znów szła pracować na złomowisku czy budowie, ryzykując zdrowie i życie. Jeden z cytatów, który utkwił mi w pamięci, doskonale ujmuje jak bardzo stłamszona była świadomość Tary, jej światopogląd, jej poczucie wartości. I to wszystko przez własną rodzinę, w imię przekonań:

Historię mojego życia opowiadali za mnie inni. Ich głosy były potężne, nieprzejednane, absolutne. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że mój własny głos może być równie potężny. (tłum. własne)

My life was narrated for me by others. Their voices were forceful, emphatic, absolute. It had never occured to me that my voice might be as strong as theirs.

W innym miejscu autorka nazywa tę sytuację „mentalnym niewolnictwem” i to moim zdaniem jest najbardziej precyzyjne określenie. To mentalne niewolnictwo może zaistnieć tylko w określonych warunkach – przy braku edukacji, w hermetycznej bańce poglądów. Gdyby Tara chodziła do szkoły, wcześniej zaczęłaby mieć pytania, wątpliwości, drążyć. Być może przyjęłaby postawę zaprzeczenia i trwałaby przy radykalnych przekonaniach, ale na pewno byłaby bardziej świadoma. Tego, że punkt widzenia i przekonania jej ojca nie są jedynymi słusznymi, że ludzie, których on nazywa dziwkami i poganami mogą być dobrymi ludźmi.

Decydując się na pójście do szkoły Tara nie wiedziała, ile będzie ją to kosztowało. Czy powinna nadal starać się ułożyć swoje stosunki z rodziną, która ją odrzuca? Wielokrotnie próbowała to zrobić. Za każdym razem ja, „obiektywny” czytelnik, łapałam się za głowę, nie dowierzając. Jak można chcieć takiej rodziny? Odzierającej z człowieczeństwa, przymykającej oko na przemoc?

Słowo educate (w oryginale tytuł brzmi „Educated”) pochodzi od łacińskiego educo – wyciągać z czegoś, prowadzić, wyzwolić. Idąc do koledżu, a potem na uniwersytet, wyzwoliła umysł z ciasnego postrzegania świata, nauczyła się, że książki mają nam mówić jak myśleć, a nie co myśleć. Świadomość jest tutaj słowem-kluczem.

Jej historia

Westover wielokrotnie podkreśla w książce, że przedstawiona wersja wydarzeń to jej wersja, że może nie pamiętać dobrze – czy to ze względu na upływ czasu, czy szok w niektórych dramatycznych sytuacjach. Znajdziecie tam wiele komentarzy o różniących się wspomnieniach jej i braci dotyczących tego samego wydarzenia, co pozwala czytelnikowi na bardziej obiektywne spojrzenie. Jednak pisząc o mejlach czy wiadomościach autorka dodawała komentarze, że przekazuje ich znaczenie, choć w innych słowach niż były użyte w rzeczywistości i nie do końca to rozumiem – dlaczego nie były to cytaty? Nie miała dostępu do tychże mejli? Czy było to celowe działanie mające przedstawić rodzinę w gorszym świetle? A może w lepszym?

Kilka fragmentów wydało mi się podkoloryzowanych, ale nie były to fragmenty dotyczące bezpośrednio rodziny. Jednym z takich fragmentów była scena rozmowy z dr Kerrym, który zaobserwował jak Tara pewnie stoi na dachu budynku w mocnym wietrze, podczas gdy inni trzymają się ścian i kulą. Symbolizm sceny wydawał się zbyt wyraźny, by był to przypadek, by była ona prawdziwa. Ale przecież to JEJ historia. W końcu.

Dr Tara

Tara Westover zdobyła tytuł doktora, po drodze zdobywając też świadomość tego, kim jest i władzę nad własnym umysłem (na tyle, na ile każdy z nas może ją posiąść). „Uwolniona” to opowieść o niemożliwych wyborach, o uczuciach, które odrzucają logikę i rządzą się własnymi prawami. O tym, że najbliżsi nam ludzie mają nad nami ogromną władzę i mogą ją wykorzystać na różny sposób. O tym, że choć nas krzywdzą, nadal są najbliżsi. O edukacji w szerszym sensie niż szkoła – o edukacji w sensie informacji, dostępu do niej, możliwości wytworzenia sobie poglądów.

Kupujcie, czytajcie. Warto.

14 sierpnia książka po polsku zostanie wydana dzięki wydawnictwu Czarna Owca.

 

Może również spodoba Ci się:

Brak komentarzy

Zostaw komentarz